Długi cień symetryzmu (część druga)

Tydzień temu napisałem, że symetryzm przeżywa ostatnio trudne dni. I rzeczywiście – w wielu miejscach można przeczytać od mniej więcej tygodnia, że swym powrotem Donald Tusk zadał nokautujący cios nie tylko Jarosławowi Kaczyńskiemu, lecz także symetrystom.

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

W ubiegłym tygodniu naczelny Newsweeka Tomasz Lis napisał, że swoim powrotem i płomiennymi przemówieniami Donald Tusk „zdelegalizował symetryzm”. Nie wiem jak redaktor, ale ja się żadnego aktu delegalizacji nie dopatrzyłem i go nie wyczułem. Wręcz przeciwnie – hasła o nokaucie symetryzmu były przy okazji powrotu Tuska tak często podchwytywane i przytaczane w dyskursie publicystów, komentatorów oraz internautów sprzyjających Platformie i Tuskowi, że wręcz, moim zdaniem, to był odnowiony akt założycielski symetryzmu i jego najlepsza z możliwych legitymizacji. Przekonaliśmy się, że symetryzm jest potrzebny, być może jedynie wymaga kosmetyki, przewartościowania, redefinicji. Przypomnienia do czego się w istocie odwołuje. Ponieważ to, co dało się wyraźnie ze słów Lisa oraz powtarzających za nim wyczytać to to, że albo oddajesz królowi (Tuskowi) to co królewskie, przyjmujesz jego dogmaty i zasady gry jak swoje, albo nie jesteś z nami. Albo stoisz tu gdzie my, albo tam gdzie oni (oraz symetryści – którzy zresztą w tym samym numerze Newsweeka zostali ustawieni w jednym szeregu wraz z TVP Info oraz prokuraturą Ziobry – jako siedliska największych ataków na Tuska w ciągu jego premierowego tygodnia w kraju po powrocie). Jeżeli zatem Kaczyński często lubił skorzystać z prostej dychotomii MY kontra ONI, redaktor Lis w zupełnie naturalny (ale czy świadomy?) sposób staje się dziedzicem tej niechlubnej tradycji dzielenia. Albo my albo oni. Albo jesteś rzecznikiem jedynej słusznej opcji albo symetrystą.

Albo zatem symetryzm albo sekciarstwo. Czym to grozi? Pisałem tydzień temu tutaj.

Podsumujmy zatem – symetryści to ci, którzy w swojej interpretacji i opisie polityki traktują wszystkich mniej więcej po równo. I, zdaniem krytyków symetryzmu, taka postawa sprzyja de facto PiS. Dlaczego? Omówmy to na prostym przykładzie ojca, który ma pięciu synów.

Czterech z nich to wzorowi ludzie, obywatele, cztery przykładne postawy. Jeden z nich jest za to krnąbrny – marnuje dorobek ojca, jest nieposłuszny, bezczelny, łamie zasady i domowy ład. Jeżeli zatem każdy z tych synów będzie przez ojca traktowany równo – każdy dostanie tyle samo jeść, pić, lub tyle samo majątku do dysponowania – będzie to podział sprawiedliwy czy nie? Czy ojciec będzie faworyzował krnąbrnego syna, a innym umniejszał? Być może i tak, ale – jest tutaj jedno zasadnicze ALE. W kwestiach regulacji zachowania krnąbrnego syna jego ojciec może sięgnąć po inne instrumenty wymierzania kary lub egzekwowania jego posłuszeństwa – czy mniejsze racje żywnościowe coś zmienią, lub rozwiążą problem? Czy przepisanie majątku na tegoż syna będzie nieuczciwe względem innych, jeżeli on swój majątek roztrwoni, a reszta pomnoży? Być może, ale pamiętajmy o jednym – PiS jest dzieckiem takiej samej demokracji jak wszystkie inne formacje. I PiS u władzy także. I tak jak został on do władzy powołany instrumentami demokratycznymi oraz ustrojowymi – takimi samymi instrumentami winien być od władzy odsunięty. Nie pozaustrojowo. Nie metodami skopiowanymi z własnego katalogu krzywd i manipulacji. Bo to jest w istocie legitymizowanie zła, nie symetryzm – jak oni nam, to my im tak samo, tylko, że bardziej.

Ot co – cała mistyczna tajemnica symetryzmu i jego krytyki.

Symetryzm to nie to samo co pluralizmgłosiła Wyborcza w sierpniu ubiegłego roku pisząc dalej, że symetryzm jest śmiertelną choroba toczącą wielu dziennikarzy. Owszem, symetryzm to nie pluralizm – lecz z pluralizmu się wziął. I jeżeli w istocie mamy z nim jakiś problem – to nie symetryzm jest sam w sobie zły, tylko… symetryści. Bo z symetryzmem jest jak z wieloma innymi rzeczami, które wymagają refleksji wobec możliwego ich nadużywania; należy go stosować właściwie i z umiarem, by nie powiedzieć – nie przeginać z nim w żadną ze stron. Dlaczego? Dlaczego zatem nie stosować innych miar i kryteriów wobec PiS oraz pozostałej części sceny? Bo właśnie dzięki temu, że nadal mierzymy partie tymi samymi kryteriami i kontrastywną miarą wiemy jak bardzo PiS jest zły i w jakich obszarach jest najgorszy. Wyznaczanie różnych standardów byłoby niedobre z perspektywy oceny całości. Do założenia, że PiS zrobił źle i należy to co zrobił kiedyś odkręcić nie trzeba dokładać żadnej głębszej filozofii – że albo Tusk, albo nikt. A jeżeli nie wierzysz zbyt mocno, że może to zrobić tylko Tusk – to arrivederci, pójdziemy bez ciebie. Ok, możecie iść, ale lepiej i tak jeżeli zmieścimy się wszyscy aniżeli kiedy pójdziemy osobno.

A może symetryzm nie istnieje? Może wprowadzanie tego dodatkowego pojęcia do opisu rzeczywistości nie wnosi do niej nic nowego tylko jest mieszaniem i tak już wystarczająco mętnej wody? Jak zauważa Jarosław Kuisz z Kultury Liberalnej w swoim artykule Symetryzm nie istnieje, „zwracanie uwagi, iż pomysły i praktyka polityczna PO budzi poważny niepokój, nie oznacza, że kładzie się na jednej szali z poczynaniami PiS-u z ostatnich dwóch lat. Trudno jednak zamykać oczy na groźbę, jaką będzie kolejna radykalna wymiana elit po ewentualnej przegranej PiS-u i wygaszanie instynktu propaństwowego w Polsce”. Czyli de facto autor ostrzega nas tutaj przed zbytnim przeciąganiem wajchy w drugą stronę – kiedy kraj będzie już sprzątał po PiS-ie i mogłyby zacząć się autorskie platformerskie czystki. Tym bardziej, iż w innym fragmencie artykułu Kuisz pisze: „PO usiłowało sobie dobrać sędziów w Trybunale Konstytucyjnym „na zapas”. Zachęcony tym PiS podbił stawkę. Pod szyldem partii Jarosława Kaczyńskiego podjęta została partyjna kolonizacja TK, służby cywilnej, wymiaru sprawiedliwości itd.” My wam bardziej niż wy nam – brzmi znajomo? I nie jest tak, że w istocie mamy do czynienia z duopolem, za którego próby wyjaśnienia i opisu często spotykają mnie w dyskusjach z liberałami bęcki?

Jako podsumowanie pozwolę sobie zacytować dłuższy fragment z Kuisza gdyż, bodaj jak żaden inny, oddaje on istotę problemu i mojego poglądu na sprawę: „ Bywa, że wobec osób, które starają się zwracać na to uwagę, pada argument „nieliczenia się z realiami wyborczymi” lub argument, że „wszystko jest lepsze od PiS-u”. Można byłoby to przyjąć za dobrą monetę, gdyby nie to, że pokusy kolonizowania państwa, nie były obce także części polityków PO, szczególnie pod koniec drugiej kadencji rządów. Wzniosłe słowa to jedno, czyny – drugie.

Powiedzmy wyraźnie: pokolenie polityków, którzy odgrywają dziś najważniejszą rolę w PO i PiS-ie ma fundamentalny kłopot nie tylko z funkcjonowaniem, lecz także z myśleniem w kategoriach szerszych niż interes własnej partii. Dla Polaków oznacza to destabilizowanie instytucji państwowych i wprowadzanie reform bez szerszego konsensu społecznego. Tymczasem zadawanie pytań z pozycji dobra wspólnego i przyszłości Polski staje się podstawą do zarzutów o wyssany z palca „symetryzm”. Wystarczy dobrze się rozejrzeć, aby zobaczyć, że nie ma ani symetryzmu ani symetrystów. Mamy natomiast coraz więcej osób spoza szeregów PO–PiS-u, poważnie zatroskanych o przyszłość kraju kolonizowanego przez egoistyczne partie polityczne”.

Tylko tyle i aż tyle.

PiS boi się pluralizmu, wolnych mediów i publicznych debat jak diabeł wody święconej. Ale i druga strona też się boi – długiego cienia symetryzmu, własnego zdania u obywateli, ich krytycyzmu, chęci zadawania pytań, wyłamania się poza nawias sztampowego myślenia: my i oni. PO kontra PiS. W świetle tego zastanówmy się przez moment czy to symetryzm jest w istocie groźną choroba toczącą redakcje i debaty publiczne (symetryści to inna historia), czy może mamy do czynienia ze schorzeniami o wiele gorszymi i bardziej zjadliwymi.

Waszej uwadze polecam także cytowany wyżej artykuł. Link w tekście. Polecam też: 

Długi cień symetryzmu (część pierwsza)

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.