Długi cień symetryzmu (część pierwsza)

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Pojęcie symetryzmu robi sporą karierę w komentatorskich kręgach, publicystyce, mediach społecznościowych. Warto jest mu się przyjrzeć nieco bliżej zanim wysnuje się własny wniosek i wyda w jego sprawie własny osąd – symetryzm bowiem (wciąż popularny, od czasu powołania go do życia w 2016 roku) nie ma łatwo. Nie znaczy to jednak że przechodzi obecnie jakiś kryzys – symetryzm w ogóle został jakoby wymyślony po to by był piachem wrzucanym w mechanizmy politycznej szatkownicy – czyli de facto agresywnej politycznej narracji w ramach wojny polsko-polskiej. Dziś mówi się, że ciężkie dni ma i demokracja i wolność słowa i wolne media – ma je zatem także i symetryzm. Siłą rzeczy zatem. Bo tak miało być.

Zacznijmy zatem od podstaw – czym jest symetryzm? Pojęcie to jak już wspomniałem młode (o czym za chwilę), lecz przez 5 lat doczekało się już swojego miejsca w leksykonie języka polskiego. Według SJP – symetryzm to „postawa ideologiczna, według której należy równoważyć racje polityczne każdej ze stron sporu w społeczeństwie polskim”. Ta krótka definicja w bardzo zgrabny sposób podsumowuje zapewne głębszą i szerszą naturę symetryzmu – czyli względnie ten sam dystans (stąd symetria) do wszelkich stron politycznego sporu, zachowywanie bezstronności, równoczesne dostrzeżenie zalet i wad danego projektu czy środowiska, brak poparcia dla jednego, konkretnego uczestnika czy obozu politycznego życia, a co także za tym idzie – brak szczególnie agresywnej i wykluczającej narracji wobec obozu innego.

Powiedziałoby się – obiektywizm. I rzeczywiście – odkąd zacząłem interesować się ewolucją pojęcia „symetryzm” w naszej debacie publicznej, myślenie o nim jako pewnego rodzaju obiektywizmie było moim odruchem pierwotnym.

Za ojców symetryzmu (jako pojęcia) uważa się (zresztą – uważają się za nich oni sami) – dziennikarzy tygodnika Polityka – Mariusza Janickiego i Wiesława Władykę (choć Galopujący Major też sobie jakieś tam swoje prawa do własności tego pojęcia rości (w tym miejscu) – ale to już nie moja piaskownica i nie moje zabawki). W swoim artykule z 3 maja 2016 roku Klątwa politycznego symetryzmu nakreślili oni wizję symetryzmu, jednakże, jak sam mam wrażenie, ze swojego (subiektywnego, czyli mało symetrycznego) punktu widzenia – jako coś, co z natury jest ZŁE. Bo symetryści „są wyznawcami symetrii, według której nie ma większej różnicy między PiS a innymi partiami. Jeśli już, to taka, że PiS próbuje wreszcie coś zrobić. A zagrożenie demokracji to zawracanie głowy. PiS uwielbia symetrystów” – piszą.

Nikt nie twierdzi, że dziennikarze i publicyści zawsze byli obiektywni (symetryczni) i że mają nagle tacy być – wiadomo, to utopia. Lecz moim zdaniem rzetelność to też poniekąd obiektywizm – konfrontacja z faktami i przedłożenie rozumu ponad stany emocjonalne. Ja też PiS-u jak wspomniani redaktorzy nie lubię. Mam jednak wrażenie, że ich „symetrystyczna” rewolucja zjadła samą siebie – a ich pogląd na symetryzm (że symetryzm to zło) uległ tzw. determinizmowi analitycznemu – czyli od razu stał się tezą, którą z góry przyjmuje badający (a nie powinien) lub uległ on uwarunkowaniom, które powinien odrzucić (a nie odrzuca).

I tak w ich tekście (jak i już później, na co dzień) przyjęło się, że SYMETRYZM TO ZŁO – jednoczesne bowiem traktowanie tymi samymi miarami PiS-u i PO jest złe – albowiem to PiS jest już środowiskiem tak złym i zepsutym, a w swej realizacji wizji Polski i praworządności zabrnął już tak daleko, że nie należy mierzyć go już standardową, obiektywną miarą, taką jak wszystkie inne polityczne byty.

Ma to sens? No pewnie, że nie ma.

Tez z artykułu nie chcę tu omawiać – zachęcam do jego lektury i wysnucia własnych wniosków. Ja pod lupę chcę wziąć zaledwie jedną z nich, lecz mówiącą więcej na temat krytyki symetryzmu, aniżeli samego symetryzmu: „Problem symetrystów polega na paradoksie, w jaki nieuchronnie wpadają. Trzymając – we własnym mniemaniu – równy dystans do głównych, przeciwstawnych sobie dzisiaj politycznych sił w Polsce, sprzyjają de facto jednej z nich, czyli PiS. Mogą się na taką konstatację obruszać, odrzucać ją na zasadzie, że taka perspektywa ich nie obchodzi i obraża, ale taki jest obiektywny stan rzeczy. Ten równy dystans oznacza automatycznie uznanie PiS za normalną, mieszczącą się w liberalno-demokratycznym systemie partię, taką jak Platforma, Nowoczesna, PSL i inne”.

W rozwinięciu swojej tezy, oraz w podsumowaniu „Pięciu lat symetryzmu” (artykuł Polityki o tym samym tytule, już z 2021 roku) autorzy ubogacają tę myśl (no bo mają już pięcioletnie doświadczenie w obserwacji PiS jak i samego symetryzmu oraz zachowania symetrystów) o twierdzenie, że symetryzm po 2015 roku powodował to, iż PiS nadal traktowana była jako partia jedna z wielu w naszym demokratycznym porządku i że mierzyliśmy ją taką samą miarą jak innych – zysków i strat, porażek i dokonań, a już kiedy PiS dokręcał śrubę najmocniej (jak w przypadku reformy sądownictwa, brutalnych pacyfikacji protestów, czy kontrowersyjnych decyzji TK) symetryści dalej relatywizowali, głosząc poglądy iż „istotnie, może PiS narozrabiał i nabruździł, lecz przecież dał ludziom dużo, wyciąga z ubóstwa, wyrównuje nierówności społeczne” i tak dalej.

Czy aby na pewno potrzebujemy teraz nagle (mimo ewidentnych pomyłek symetrystów w wielu osądach jak słynne już „nie straszcie PiS-em”, oraz bez względu na to czy symetryści dalej brną w relatywizm, czy może ze swoich niegdysiejszych opinii się wycofują) jednak innej miary do mierzenia działań PiS? Jego eksperymentów na ustroju i relacjach międzynarodowych? Jeśli bowiem uznamy, że w gruncie rzeczy TAK i tak też się stanie, jest to prosta droga do podwójnych, następnie potrójnych a w konsekwencji wielokrotnych standardów – sytuacji w której każdy polityczny byt i środowisko istniałoby w swojej własnej bańce informacji, przepisów, poglądów i przekonań i według niej mogłoby porządkować rzeczywistość, nie zaprzątając sobie przestrzeni próbami symbiozy ze środowiskami innymi. Czy to jest nasz właściwy kierunek cywilizacyjnego i myślowego rozwoju? Jako społeczeństwa, czyli jednak – jakiejś wspólnoty? Chyba nie.

Tym bardziej, iż kłuje nas w oczy kiedy obserwujemy jak PiS stworzył sobie potężny świat równoległy – ze swoimi mediami, bańkami informacyjnymi, duchownymi, ekspertami, farmami trolli. Ze swoją jedyną słuszną wizją Polski. Jedna alternatywna rzeczywistość to już o jedną za dużo – nie potrzebna nam jest kolejna, w której jedyną słuszną jest wizja na przykład Platformy – ze swoimi z kolei dziennikarzami, opiniotwórcami, reformatorami.

Najzagorzalsi dziś przeciwnicy symetrystów (o wybranych przykładach w drugiej części artykułu, za tydzień) w dalszym ciągu zarzucają im usprawiedliwianie i relatywizowanie zła (a złem jest przecież PiS i tu nie ma żadnych półśrodków i półprawd – jak ogłosił ostatnio Donald Tusk), mierzenie PiSu naszą normatywną, demokratyczną miarą („Duda nie jest naszym prezydentem”), mniejszą plemienność i niechęć do bycia anty-PiSem – wciąż wieszcząc i głosząc, że postawa w stylu „anty-PiS” jest jedyną słuszną doktryną odbijania państwa z rąk obecnej władzy. Wskutek odrzucenia postawy choćby na poły symetrystycznej nadal obrywa się dziś w pewnych kręgach tym, którzy nie dość entuzjastycznie cieszą się z powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki. W tych samych kręgach wciąż można dopatrzeć się żalu za przegrane przez Rafała Trzaskowskiego wybory prezydenckie 2020 do Szymona Hołowni.

Czy zatem symetryzm jest tą mgłą, która zaciemnia obraz? Czy może jest nią bardziej jego przeciwieństwo – stała polaryzacja, plemienność, czy jakkolwiek mogłaby taka postawa zostać nazwana (może ktoś kiedyś, jakiś publicysta, pokusi się o stosowne opracowanie)? A może prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku?

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ.

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

02 comments on “Długi cień symetryzmu (część pierwsza)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *