Facebook

Facebook

patronite

___
Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Miało być, więc będzie. O gigancie z USA notorycznie „wykradającym” nasze dane osobowe poprzez swoje aplikacje napisano już wiele i ja się powtarzał nie będę. Uciec – ale dokąd? Wcześniej czy później bowiem każdy tymi danymi w jakimś stopniu handluje robiąc personalizowane reklamy. FB jednak tak się rozpanoszył, że sprawdza nawet nasze książki telefoniczne – na co oczywiście dajemy mu przyzwolenie akceptując regulamin (kto by go tam czytał – nawet twórcy Albicli, czyli polskiego twittera nie przeczytali i bezczelnie regulamin Facebooka przekleili do siebie włącznie z linkami). A czasami nawet jak nie chcemy, to jesteśmy na FB, bo:

  • szkoła dzieci komunikuje się z rodzicami przez FB;
  • kluby sportowe / zajęcia dodatkowe dzieci komunikują się z rodzicami przez FB;
  • Nasza Klasa już dawno jest passe;
  • to źródło „wiedzy” oraz kopalnia „beki” (przy okazji często frustracji) dla ludzi logicznie myślących.

I tak dalej. Ale Facebook to biznes nie tylko dla Marka i jego partnerów biznesowych. Od kilku lat bowiem jest to także doskonałe miejsce do robienia interesów poza kontrolą polskiego fiskusa.

Allegro

Lata świetlne temu to Allegro było eldorado dla wszelkiej maści kombinatorów i oszustów – nie tylko podatkowych. Z czasem poprzez profesjonalizację oraz pod presją krajowych organów podatkowych raj zamienił się w piekło – przynajmniej jeśli chodzi o podatki. Fiskus wymusił na portalu dostęp do danych osób handlujących na platformie i zaczęły się wizyty panów i pań ze skarbówki, pisma, kontrole, domiary, mandaty, kary, sprawy sądowe. Przez kilka lat trzeba było albo uciekać na bazary albo kombinować nie nabijając wszystkiego na kasę fiskalną.

Bazar

Jeśli mnie pamięć nie myli 3 lata temu Mark i koledzy postanowili spieniężyć po raz kolejny dostęp do miliardów użytkowników na całym świecie i Facebook uruchomił sprzedaż poprzez swoją platformę. Oczywiście poza totalną kontrolą legalności towarów i rozliczeń z jakimkolwiek fiskusem. FB pilnuje dość dokładnie treści reklam i tego, aby nie posługiwać się w nich wizerunkami zastrzeżonymi (zwłaszcza znanych marek) jeśli się nie jest oficjalnym dystrybutorem. Czyli sprzedając zamiennik nie możesz się porównać w reklamie do produktów mocnej, wiodącej marki. Ale już sprzedawać podróbki? A proszę bardzo, nie ma problemu. W Polsce oczywiście bardzo szybko temat zauważyły „szafiarki” i „blogerki” – większość zaopatruje się w Wólce Kosowskiej lub w Rzgowie, ewentualnie ciągnie podróbki prosto z Chin i sprzedaje. Paragon fiskalny? Ja sprzedaję proszę Pana przez internet więc nie muszę mieć kasy fiskalnej. I faktycznie jest taki przepis, ale to oznacza przyjmowanie zakupów przez platformę (na życzenie fiskusa okazuje się listę zamówień wraz z kwotami) i przyjmowanie wszystkich pieniędzy na konto bankowe. Wtedy faktycznie w większość przypadków nie trzeba stosować kasy fiskalnej. Jak to działa w praktyce postanowiłem sprawdzić przy pomocy żony. Otóż taki „bazar na FB” sprzedaje „unikatowe, pojedyncze sztuki” najczęściej poprzez dobrze prezentującą się młodą kobietę, której jednak na przesłanym pokwitowaniu nie zidentyfikujecie z imienia i nazwiska. Na pieczątce najczęściej jest jakaś firma – krzak, najczęściej zarejestrowana w miejscach, gdzie jak mówi przysłowie wrony zawracają. Rejestracja do VAT? Zapomnijcie. Czasami „firmy” nie ma nawet w rejestrze przedsiębiorców – czyli po prostu jest pieczątka, żeby poważnie wyglądało i tyle. Zwroty? A widział ktoś jakiś regulamin albo politykę prywatności takiego facebookowego bazaru? Kupione bez faktury, sprzedane bez faktury – takim ludziom tysiące kobiet (głównie) przekazują dane ze swoich kont bankowych, adresy domowe (gdzieś trzeba przecież towar wysłać), numery telefonów (dla kuriera), adresy e-mail. Poza wszelką kontrolą. Oszustów tam pełno – w zeszłym roku chcieliśmy z żoną kupić trochę maseczek na rozpoczynającą się pandemię. Facet wyglądał wiarygodnie, szybkie sprawdzenie firmy – wszystko było ok. Pieniądze poszły, towar nigdy nie dotarł. Ale nie odpuściliśmy – wczoraj przyszedł wyrok. 8 miesięcy więzienia, zwrot pieniędzy, etc. Okazało się, że nie byliśmy jedyni – w skali kraju naciągnął kilkadziesiąt osób (tyle zgłosiło się na policję) i wszyscy byli dość zdeterminowani, aby faceta dopaść. Był na tyle nierozsądny, że podawał własne dane osobowe i prywatne konto bankowe – a wiadomo, że banki niewielkie kwoty pozostawiają poza kontrolą i nie sprawdzają, czy dane osobowe odbiorcy zgadzają się faktycznymi danymi na przelewie. Dlatego już pomijając fakt ewidentnego (nie twierdzę, że w każdym przypadku – na Allegro też więcej było uczciwych niż kombinatorów) omijania systemu podatkowego przez handlujących w sposób bazarowy na FB przy zakupach należy brać pod uwagę też to, że podajemy swoje dane osobowe nie wiadomo komu. I nie wiadomo kiedy i do jakich czynności mogą zostać użyte. Czasami koszty mogą być po jakimś czasie dużo bardziej dotkliwe niż korzyści z okazyjnego zakupu online. Warto o tym pamiętać.

Chiny i nie tylko

Na koniec coś innego. Czytajcie proszę regulaminy i polityki prywatności sklepów, w których kupujecie. Coraz częściej bowiem sklep w Polsce jest jedynie „mini allegro” producentów chińskich. Poniżej fragment jednego z Regulaminów.

Pośrednik – ******** sp. z o. o. sp. k., z siedzibą w Lublinie (kod pocztowy **-***) przy ul. *******************, NIP ***********, REGON **************, KRS *********** (Jeśli chcesz odstąpić od umowy sprzedaży SKONTAKTUJ SIĘ by poznać adres do zwrotów. Prosimy nie odsyłać towaru na adres: ********************. Przesyłka nie zostanie przyjęta.)

Sprzedawca – podmiot, który dokonuje sprzedaży towaru i posiada siedzibę w kraju trzecim”

Co to oznacza – kupujecie na własną odpowiedzialność towar z Chin. I tam też będziecie kierować zwroty. I dopiero jak Chińczyk się zgodzi zwrot przyjąć, to Pośrednik odda pieniądze. Jak to wykryć bez każdorazowego sprawdzania regulaminu czy polityki prywatności? Jeśli termin dostawy przekracza 48h oznacza to, że prawdopodobnie towar jest wysyłany z Chin (chociaż udało mi się już namierzyć sklep dostarczający z Ukrainy – również życzę powodzenia w kwestii zwrotów). I wtedy koniecznie trzeba przeczytać dokładnie Regulamin i Politykę Prywatności. Pomyślnych łowów w sieci – nie dajcie się sami złowić.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.