Gość dzielny

Szymon Hołownia miał czwartego września wszystkich zaskoczyć. Już nawet nie ofensywą programową, do czego przecież zachęca sam kongresowy anturaż - miał być to przede wszystkim tajemniczy "gość", którego sam wielokrotnie zapowiadał i na którego czekały wszystkie krajowe media. No i Hołownia zaskoczył, być może nawet czymś o wiele bardziej kluczowym w całej swojej politycznej układance - odwagą.

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Superpuchar

W uwerturze nowego politycznego sezonu mieliśmy na opozycji dwa ciekawe wydarzenia, które przykuwały społeczną uwagę w temacie – rozgadany i nowoczesny Campus Polska Rafała Trzaskowskiego oraz od dawna zapowiadany I-wszy Kongres Ruchu Polska 2050. Wydarzenia różne, lecz dla swoich autorów oraz społecznych oczekiwań wobec nich niezwykle istotne.

Było trochę jak w piłkarskim sezonie, który jest długi i wyczerpujący, na jego koniec dokonujemy podsumowania, a najlepsze drużyny grają mecz o superpuchar. Bo u nas właśnie ten stary polityczny sezon się kończy, a nowy zaczyna. Tak też miało być z Kongresem Ruchu Hołowni – podsumowanie jego letniej kampanii oraz wstęp do nowego politycznego rozdania tej jesieni. Tempo politycznego przemiału w Polsce jest tak duże i intensywne, iż samo w sobie także narzuca pewien styl narracji i decyduje o agendach ugrupowań. Polsce 2050 taki Kongres był zatem bardziej potrzebny jako właśnie nowe otwarcie aniżeli podsumowanie czegoś dotychczasowego. 

Mikst energetyczny

Wszyscy to wiedzieli i mówili od dawna, nikt tego nie specjalnie nie ukrywał – o ile pod względem aktywności Polska 2050 wcale nie zwolniła tempa w ostatnim czasie, tak formacji jednak przydarzyła się zadyszka – sondażowa. “To ogromny wysiłek dla organizacji takiej jak nasza” – mówił jeszcze dwa dni wcześniej w studiu Beaty Lubeckiej Szymon Hołownia, mózg operacji. Ta sama Lubecka w tym samym wywiadzie wypytywała go o Donalda Tuska, jego słynny już efekt, oraz jego wpływ na sondażowy regres ruchu Hołowni. “Nie jest to dobry sondaż” – usłyszeliśmy w odpowiedzi na ostatnie doniesienia United Surveys i była to jak najbardziej szczera odpowiedź. Sondażowe spadki zaczęli odczuwać i zauważać w formacji wszyscy. Dlatego Kongres jawił się jako doskonała okazja do przegrupowania sił i nabrania w pluca nowego, świeżego powietrza.

W ugrupowaniu zakładano, że taki moment nadejdzie – poczucie stagnacji, zmęczenie, gorsze sondaże. Na osi czasu wydarzeń w lukę o nazwie “pierwsze oznaki kryzysu” idealnie wpasował się powrót Tuska. Dziennikarze mieli o czym dyskutować, co analizować, o co pytać. Hołownię wyjątkowo chętnie wypytywano co rusz tego lata właśnie o Tuska, chętniej niż nawet o jego własny program. Szymon Hołownia zawsze jednak swoje i mówił i robił – że jest czas na wspólne układanki, że jego powrót Tuska “nie rusza” (w sensie uznawania go jako zwierzchnika opozycji), że on każdą formę współpracy poza wspólnymi deklaracjami wyborczych list już dziś bierze pod uwagę. Ale krytycy dopatrywali się w nim raczej nieprzejednanego polityka bez doświadczenia, który uważa. że wie lepiej niż inni (i oni sami) i zagra na nosie żelaznej logice d’Hondta. 

Hołownia jednak jak na polityka bez doświadczenia wykazywał się cały czas nadspodziewanie trafną polityczną intuicją. I choć krytycy zawsze znaleźli jakieś mankamenty (tu powiedział za dużo, tam za mało, nie tak jak chcieli, w jednej sprawie zabrał głos, a w innej nie), Hołownia konsekwencje szedł po swoje. Zwieńczeniem pewnego odcinka tego marszu w sposób naturalny był więc sam Kongres – będący jednocześnie otwarciem nowego politycznego sezonu oraz rozdziału w życiu ruchu.

Przypływ odwagi

Hołownia nie ukrywał że trudno bylo znaleźć miejsce, które idealnie pasowałoby do potrzeb ruchu i czasów (koszty plus dostatecznie duża powierzchnia). Padło na Teatr Palladium – miejsce znane już na politycznych mapach kongresowych różnych ugrupowań.
 
W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele wszystkich szesnastu regionów oraz kierownictwo trzech komórek, tworzących strukturę Ruchu: Instytutu Stategie 2050, partii, oraz Stowarzyszenia. Każda z nich miała swój “kongresowy” czas na podsumowanie dokonań i przedstawienia swoich wizji działań na przyszłość. Wszystkich najbardziej interesowała jednak oficjalna część polityczna. 
Było trochę tak, że przed właściwą częścią Kongresu budowano też odpowiednie napięcie oraz oprawę – zacny “gość” zapowiadany przez Hołownię i media nie mógł przecież “wjechać na białym koniu” już na początku eventu. Przed właściwą polityczno-programową częścią mieliśmy zatem pokaz próbek systemowego podejścia oraz poglądów polityków formacji do różnych szerokich kwestii: ubóstwa, ekologii, służby zdrowia, polityki energetycznej. W formie minidebat swoje poglądy przedstawiali także i sami politycy Polski 2050, niejednokrotnie mający przecież różne rodowody polityczne (jak na przykład Hanna Gill-Piątek i Wojciech Maksymowicz). 

No i wreszcie punkt kulmunacyjny –  na scenie Szymon Hołownia. Naładowany energią, punktujący PiS (celnie, lecz przecież w tych czasach to też nie jest żaden wyczyn; w momencie gdy PiS wielokrotnie najcelniej punktuje się sam), co też nie trwało zbyt długo, ponieważ dla ugrupowania w tym momencie najważniejszy był program (no i po części też przecież “tajemniczy gość”).  

Największym zaskoczeniem (oczywiście in plus) była zapowiedź konkretnych punktów, z których łatwo będzie nam teraz uszyć drogową mapę programową partii. 

Tu Hołownia zagrał, jak przez cały dzień, innowacyjnie, odważnie oraz dość nowatorsko. Nie jest prawdą twierdzenie i myślenie, że aktualne tworzenie programów to przeczesywanie tego wszystkiego co partie wymyśliły i wynotowały przez ostatnie 30 lat, wyszukiwanie co lepszych smaczków i wklejanie ich do własnych programów. Czasy zmieniają się coraz dynamiczniej. Coraz częściej okazuje się, że myślenie o tym co dziś jest już mysleniem o tym co za najbliższe 5 lat. I tego chyba najbardziej chce nauczyć nas (a także pewnie i samego siebie) Hołownia – myślenia do przodu, patrzenia na zmiany i aplikowania tam nowych rozwiązań, zanim obszary te wyhodują przyszłe patologie i nieprawidłowości, po których pozostanie już tylko sprzątać, zamiast ich za wczasu próbować leczyć już dziś. 

Nie ma tu postpolityki; w polityce jeszcze nie wszystko zostało wymyślone i zaproponowane. Sobotnie zapowiedzi pomysłów Hołowni na czasy po “nowych wyborach” zdają się zadawać kłam temu sztampowemu myśleniu. Były więc wizje odważne, czasem pewnie ryzykowne; ale być może stać nas już tylko na takie jeśli chcemy myśleć poważnie o transformacjach kraju w perspektywie 2030 – 2050? Odważnie wygląda przede wszyskim nurt “oczyszczający” w tych wizjach – likwidacji domów dziecka do 2030 roku (i zastąpienia ich rodzinnymi domami dziecka, oraz całkowitym systemem adopcji), likwidacji funduszu kościelnego, likwidacji Trybunału Konstytucyjnego (jeżeli niemożliwy lub zbyt zawiły prawnie będzie system udrażniania i przywracania do porządku konstytucyjnego sądownictwa), a także powołanie specjalnego zespołu prokuratorskiego do spraw pedofilii wśród duchownych, wprowadzenie systemu rekompensat urzędowych i administracyjnych w przypadku opóźnień działania państwa (państwo przyjazne podatnikowi i płatnikowi, aniżeli samemu sobie), systemowa walka z mobbingiem, czy inwestycje w infrastrukturę kolejową (połączenie kolejowe do każdego miasta powyżej 10 tys. mieszkańców). Nie jest to oczywiście pełen garnitur zaproponowanych zmian, ale widać tu pewną reformatorską myśl – odważną i bezkompromisową, lecz przede wszyskim: nowoczesną i proobywatelską. 

Kwiat wsród aplikacji

Esencją obywatelskiego ducha oraz reformatorskiego nastawienia ruchu wraz z duchem czasów może być Jaśmina – mobilna aplikacja obywatelska do “aktywnego zaangażowania w demokracji i debaty publicznej”, będącej jednocześnie… zapowiadanym przez Hołownię gościem specjalnym kongresu.  Póki co jednak (aplikacja na ten moment nie jest do końca sprawna; użytkownicy zgłaszają problem z pobraniem/obsługą), poza samym faktem wprowadzenia do politycznego i obywatelskiego obiegu takiej nowinki, widać tutaj kilka interesujących rzeczy o nas samych oraz o naszym postrzeganiu polityki. 

Sama aplikacja jako gość specjalny była zaskoczeniem – dla członkow ruchu też, tu nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast większym zaskoczeniem niż sama Jaśmina jest reakcja na nią w środowiskach skupionych wokół oraz na komentowaniu i wsparciu Platformy Obywatelskiej. Celnie na Twitterze ujął to Ryszard Wojtkowski: 

O tym, że reakcje na wszelkie propozycje programowe Polski 2050 bywają albo alergiczne albo histeryczne wśród sympatyków Platformy pisałem i piszę dużo i nie o tym jest ten tekst. Najważniejszą dla Polski 2050 kwestią w tym momencie jest coś, o czym wspomniałem już wyżej (a nie to, co na ten temat powidzą inni): co z tym teraz zrobimy? W jakim kierunku możemy to rozwinąć i zrobić lepiej? Jak spożytkować ten pomysł i energię na pocztet korzyści dla społeczeństwa? Jeżeli Polska 2050 będzie chciała poznać opinię innych w danej sprawie, po to właśnie wypuszcza w obieg Jaśminę (o jej działaniu innym razem), choć to i tak jeszcze póki co melodia przyszłości. 

Odwaga na przyszłość

Oczywiście – teraz jest czas na pytania, programowe dokumenty, uzasadnienia, wyliczenia: jak tego dokonać procesowo, krok po kroku, skąd na to pieniądze (wiadomo, iż część pochodzić będzie z funduszy rozwoju oraz w ramach wydatków na służbę zdrowia), kto ma tego dokonać (kadry), jakie są faktyczne zasoby oraz potrzeby (jak w przypadku likwidacji domów dziecka) by przeprowadzić te reformy zgodnie z planem. Na tych polach na pewno czeka ugrupowanie wiele wyrzeczeń, korekt, dyskusji, porozumień, zapewne koalicji. Wszystko także zależy od wyniku wyborczego. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, iż w sobotę Polska 2050 zasadziła ziarno pewnej reformatorskiej myśli i pokazała, że dalej kroczy drogą alternatywnego myślenia o polityce. Na przykład o cyfryzacji polskiej debaty publicznej oraz aktywności obywatelskiej. Udało się w wielu obszarach: handlu, gastronomii, bankowości. To się także może przecież udać w obszarze obywatelskości. 

Hołownia tym samym wyprowadził cios wyprzedzający. Nadał ton debacie publicznej, przynajmniej w weekend. Z Jaśminą zaryzykował, ale czy przesadził? Pojawiły się komentarze, iż nakręcaniem spirali emocji wokół tajemniczej postaci Hołownia niejako oszukał swoich słuchaczy – czy jednak aby na pewno spiralę tę nakręcał sam Hołownia czy może jak zwykle media? Lider ugrupowania podjał pewną grę ze słuchaczem, a jej finisz pokazuje jedno: że on nadal nie boi się ryzykować i ma do tego odwagę i polot. Pytanie czy to się mu opłaci oraz jak się zwróci, to już oczywiście inna bajka. 

Na chłodno będzie mozna ocenić działanie zarówno samej aplikacji jak i pomysły na reformowanie wyżej wymienionych obszarów. Póki co jest na razie dużo emocji – negatywnych (co ciekawe, u elektoratu jak się zdaje przyszłego koalicjanta), oraz rzecz jasna pozytywnych – u członków ruchu. Energii było mnóstwo, Kongres trwał do późnego popołudnia, a nawet wieczora. Poza oficjalnymi panelami dyskusyjnymi było dużo rozmów, wymiany uprzejmości, opinii i myśli, uściksów, możliwości spotkania się na żywo, poza formatem Zoom czy Teams. 

I tak jak w nazwie tej drugiej aplikacji – na Kongresie dało się własnie odczuć właśnie to – że Polska 2050 to team; drużyna, która nadal jest razem, na wszystkich poziomach organizacji ruchu. I chyba właśnie to, w dobie tych “pierwszych oznak kryzysu”, było jej członkom teraz najbardziej potrzebne. 

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *