Numerologia przedsiębiorcy

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Dziś będzie o tym, co mnie – z punktu widzenia przedsiębiorcy oraz właściciela biura rachunkowego – irytuje najbardziej. Nazywam to zbędną numerologią i doprawdy nie mogę zrozumieć, dlaczego w XXI wieku przedsiębiorca musi znać:

NIP, REGON, KRS (jeśli posiada) lub PESEL (jednoosobowa działalność gospodarcza).

Nie mogę zrozumieć, dlaczego firma nie może być identyfikowana w absolutnie każdym przypadku za pomocą NIP i nazwy. Co urząd – to inne wymagania. Co formularz – to często inne wymagania. Najgorszy jest brak kompatybilności w danych. O co chodzi? Kilka irytujących przykładów.

Główny Urząd Statystyczny (GUS)

Wypełnianie formularzy online tego urzędu powoduje zgrzyt zębów u większości księgowych. Jeśli wypełniam za klienta formularze to muszę podawać, że to robię (i nie mam z tym problemu), ale do zidentyfikowania mojego biura instytucja ta wymaga numeru REGON. Dlaczego nie NIP czy PESEL, które znam na pamięć? Numer REGON jest niezbędny tylko dla GUS – nie widzę problemu w powiązaniu NIP/PESEL z danym numerem REGON – chcecie to sobie analizujcie po tym numerze, ale dlaczego tylko w GUS muszę się identyfikować tym numerem? Najlepsze, że szeregowi pracownicy tej instytucji w tej kwestii (oraz innych absurdów) przyznają mi rację. Jednak w Polsce nikt nie chce słuchać tych, co najwięcej mają do czynienia z systemami na co dzień (urzędnicy bezpośrednio obsługujący petentów, księgowi, właściciele firm), tylko wszelkie systemy projektowane są przez „menadżerów” często kompletnie oderwanych od rzeczywistości. Trzeba przyznać, że przynajmniej od jakiegoś czasu system zapamiętuje i przenosi dane identyfikacyjne (nie wszystkie) z poprzednich lat – co 3-4 lata temu nie było taką oczywistością i co kwartał, pół roku lub rok część danych trzeba było przepisywać od nowa.

Przy okazji – nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał, iż zbierane dane są w większości dublowaniem danych dostępnych w sprawozdaniach finansowych spółek, deklaracjach VAT, czy deklaracjach PIT/CIT. Może kiedyś doczekam się (nadzieja umiera ostatnia) czasów, kiedy przesyłać się będzie naprawdę tylko te dane (najczęściej analityka), których nie ma w żadnych innych rządowych źródłach. Póki co, wygląda to tak, że przepisuję bilans, zagregowane dane z deklaracji VAT do rubryczek w sprawozdaniach GUS – marnowanie czasu. Tym bardziej, że jak przyznają pracownicy – i tak nikt tego nie sprawdza, więc jak się dane mieszczą w standardowych wielkościach, to przyjmuje się ja za wiarygodne (nawet, jak się ostro rozjeżdżają z bilansem czy deklaracjami). Jednym słowem – irytująca sztuka dla sztuki (statystycznej).

Urząd Skarbowy

Wczoraj wściekłem się zdrowo – pobieram dane z bazy REGON do systemu księgowego (aktualizacja adresu spółki) i nie mogę wysłać deklaracji rocznej CIT. Dlaczego? Bo nie wypełniłem tak niezbędnych danych jak gmina i powiat. Faktycznie – tragedia. Dlaczego i po co wypełnianie wszędzie tych adresów, adresów do korespondencji etc. Do skarbówki powinna być nazwa i NIP. Koniec. Resztę danych przecież mają, bo wraz ze zgłoszeniem działalności zostały przesłane. Po co w takim razie z każdą deklaracją powtarzać te dane? Chyba po to, aby było więcej papieru przy wydrukach (tak, to co my wysyłamy elektronicznie w urzędach drukują i pracują na wydrukach szanowni państwo). Jak dzwonisz – proszą jedynie o NIP i nazwę – reszta jest nieistotna, urzędnik i tak w systemie znajduję firmę po tych danych. Jak wypełniasz deklarację – dawaj pisz wszystko. Dlaczego? Po co? Tego nie wie nikt.

Szczytem głupoty są deklaracje VAT-R oraz NIP-2/ NIP-8 w wersji aktualizacyjnej. Nie ważne, że aktualizujesz adres do korespondencji – musisz przepisać kropka w kropkę to, co było zgłaszane na przykład 5-6 lat wcześniej. Po co? Czy nie mają tego w systemie? Logika nakazuje – podaję NIP oraz te dane, które zmieniam. Praktyka pokazuje logice wycieraczkę przed gabinetem prezesa (prawdziwy prezes jak wiadomo jest tylko jeden) – klep bez sensu wszystko od nowa. Pół biedy, jak mam zapisaną deklarację w formacie XML – zaciągam, zmieniam datę, danę i poszło. Gorzej, jak przejmuję księgowość i dokumenty nie są kompletne – często trzeba wyciągać z archiwum pierwotny dokument, żeby nie powpisywać złych danych. Wszystko w ramach uproszczenia prowadzenia działalności gospodarczej oczywiście. Ale, ale – spróbujcie zmienić numery kont bankowych. Macie ich zgłoszonych 8, wykreślacie 2. Myślicie, że na zgłoszeniu wpisujecie tylko te dwa do wykreślenia? Nie ma tak dobrze. Pozostałe 6 musicie przepisać także w deklaracji aktualizującej. Dramat.

Krajowy Rejestr Sądowy (KRS)

Moja ulubiona instytucja. Ociężała, powolna, działająca bez logiki – referendarze sądowi to prawdziwa kasta. Zrobią “babola” – Ty płacisz 100zł, żeby poprawili SWÓJ błąd. Chcesz złożyć skargę – proszę bardzo, procedura przerywa rejestrację spółki/zmian, bo akta muszą wylądować u przewodniczącego wydziału. I wszystko zamiast trwać (w Warszawie) miesiąc – półtora, zajmie Ci pół roku (chociaż zgodnie z przepisami powinno zająć dwa tygodnie). Proces składania sprawozdań online na początku był tak bezsensownie zorganizowany (i miejscami sprzeczny z kodeksem spółek handlowych), że nawet informatycy pracujący nad systemem rozkładali bezradnie ręce (dając mi telefon komórkowy do pani sędziny z Łodzi nadzorującej całe wdrożenie – nie pytajcie, jak zdobyliśmy telefony do informatyków, bo to nie nadaje się do publikacji). Teraz od lipca podobno wszystko ma być online – jestem bardzo ciekawy, jak to będzie wyglądało. Z mojego punktu widzenia prosiłbym o jedno – kontaktowanie się na mail / telefon jak jest coś drobnego do poprawienia, a nie wysyłanie kretyńskich pisemek (sporządzonych 2 dnia miesiąca, nadanych 21 dni później) wydłużających całą procedurę. Ale coś czuję, że będzie wesoło – niestety przewiduję raczej nerwowy śmiech niż śmiech radości.

W Norwegii proces sprzedaży udziałów w spółce i rejestracja tego w systemie zajmuje maksimum 3 dni robocze. Marzy mi się takie podejście do tematu u nas, ale znając mentalność niektórych urzędników i ich opór do nowoczesnych rozwiązań (digitalizację akt sądowych blokują sami pracownicy sądów ciągle wymyślając nowe powody, aby to się nie stało) tak pięknie nie będzie.

Słowem końca

Na koniec mały i niespodziewany promyczek nadziei. Obecnie chyba najlepiej zinformatyzowanym (co nie znaczy, że w całości jest super i wszystko działa jak należy) urzędem jest ZUS. Jest oczywiście dużo do poprawy, ale i tak w porównaniu do trzech wyżej wymienionych jest bardzo fajnie działających PUE. Z informacji z wewnątrz tej instytucji wiem jednak, że pracownicy mają mocno skomplikowany system wewnętrzny opierający się na kilku odrębnych systemach, które jednak nie do końca ze sobą współpracują i nie są w pełni kompatybilne.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie chce słuchać przy projektowaniu i aktualizacjach ludzi mających największą i najczęstszą styczność z tymi systemami. Nie wiem, jak jest obecnie, ale pod koniec 2020r. wysyłane pliki JPK_WB nie trafiały bezpośrednio do zainteresowanego urzędu skarbowego zanim urzędnik obsługujący kontrolę nie poprosił centrali o ich przesłanie. Przecież to jest jakaś piramidalna bzdura i paranoja – automat powinien przesyłać taki plik razem z JPK_VAT, bo skoro ten drugi plik może, to czemu nie ten pierwszy? Logika podpowiada, iż może po to, aby urzędnicy mieli co robić – aczkolwiek mam dla nich lepsze zajęcie, jeśli ktoś by się pytał. Ale o „walce” z luką VAT napiszę za tydzień.

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.