Klaudia Jachira

Subiektywno-Obiektywna rozmowa z Klaudią Jachirą (część 2)

Zapraszamy na pierwszą część rozmowy z posłanką klubu Koalicji Obywatelskiej, ale podkreślającą swoją bezpartyjność - Klaudią Jachirą. Porozmawialiśmy o Koalicji Obywatelskiej, tranfserach, strajkach i przywództwie w PO.

patronite

___

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Kasjan Karpiński: Czy Koalicja Obywatelska ma obecnie jakiekolwiek zdolności koalicyjne? Pytam szczególnie po tym skłóceniu z Lewicą, wcześniej z Polską 2050 i można odnieść wrażenie, że zostaliście sami.

Klaudia Jachira: Koalicja Obywatelska sama w sobie jest koalicją, jak sama nazwa mówi.

Oczywiście pytanie dotyczy zdolności współpracy KO traktowanej jako jeden podmiot z innymi odrębnymi bytami politycznymi.

Ja wiem. O zdolności koalicyjnej chociażby świadczy to, że pomimo różnic, bo w tak dużym klubie nie ma opcji, żeby nie było różnic, to już prawie 2 lata funkcjonujemy, jako koalicja. Koalicja składająca się z Platformy Obywatelskiej, Zielonych, Nowoczesnej i inicjatywy Polska to jest, myślę duża wartość.

Ja jestem osoba bezpartyjną, co podkreślam, bo często zapomina się właśnie o posłach bezpartyjnych, będących w koalicji, a jest nas naprawdę sporo. I są to osoby z bardzo różnymi historiami, jak np. Iwony Hartwich, posła Adamowicza, Magdy Filiks. Myślę, że ta różnorodność jest wartością i zawsze chciałam, żeby koalicja się rozszerzała, dlatego też ten podział z Lewicą bardzo zabolał.

Jeżeli mówimy o zdolności koalicyjnej, to pewną nadzieją jest dla mnie Rzeszów, na który bardzo liczę.

Jeżeli coś ma zakopać te wszystkie złe dni, tygodnie, które się podziały to myślę, że Rzeszów ma na to szansę. Wygrana zawsze też dodaje skrzydeł i można na nowo iść się bić o Polskę, że tak powiem.

Górnolotnie powiedziane.

Czasem mi się zdarzy. (śmiech)

Podkreśla Pani swoją bezpartyjność, a czy była Pani jedną z tych osób kuszonych przez ugrupowanie Szymona Hołowni?

Jak już Hania Gill-Piątek przeszła do Szymona Hołowni, to często z nią rozmawiam o tym, jak oni to widzą i jak to się będzie rozwijało. Hania oczywiście nie ukrywa, że jej będzie miło, jak klub będzie rósł. Zawsze podkreślałam, że życzę im, jak najlepiej, bo mnogość po stronie demokratycznej opozycji jest czymś fajnym. Nie mam problemu z nowymi ruchami, bo uważam, że są potrzebne i dobrze robią polityce. Natomiast dla mnie zawsze wartością było współpracowanie, niezależnie od tego, czy jestem w klubie KO, czy byłabym niezrzeszona. Nie mam też problemu, żeby podpisać ich uchwałę jak jest dobra. Dotychczas też tak to zawsze wyglądało z Lewicą.

Trzymam kciuki i nie czuję, żeby trzeba było się ścigać. Wydaje mi się, że wszyscy gramy do tej samej bramki, szczególnie z Polską 2050, by po prostu odsunąć szkodników od władzy. Bo ja mam bardzo sceptyczną opinię na temat tego, co się obecnie dzieje w Polsce. Zresztą nie robiłabym pewnie tego wszystkiego, co robię. Nie jest tajemnica, że cała moja działalność polityczna zaczęła się od obywatelskiej niezgody na drogę, którą zaczęła zmierzać Polska po 2015 roku.

Czyli kibicuje Pani, ale dołączyć, raczej nie dołączy?

Kibicuję, ale nie mam takich planów. Nie czuję, by miała to być moja droga.

"Gdy nie zgadzałam się z Przewodniczącym PO, to otwarcie mówiłam tak, jak było w sprawie podwyżek, gdzie bardzo mi się nie podobała ta decyzja poparcia tego i dlatego głosowałam przeciw. Tak samo powiedziałam, że idea Koalicji276 była bardzo słuszna, ale tak się nie komunikuje teraz ludźmi, gdzie dwóch panów sobie stoi i mówi, jak to zbawi teraz nasz kraj."

Klaudia Jachira

To wracając do klubu Koalicji Obywatelskiej, co prawda Pani jest bezpartyjna, ale jeśli chodzi o KO jako całość to jednak nie da się ukryć, że wiodącą partią jest Platforma Obywatelska, na której czele stoi Borys Budka. Pytanie, czy Pani zdaniem nadal na jej czele powinien stać? Coraz częściej pojawiają się głosy, że powinien go zastąpić Rafał Trzaskowski.

Uważam, że o sprawach czysto partyjnych, powinni się wypowiadać członkowie partii w oparciu o opinię nastrojów społecznych, czy rzeczywistych oczekiwań wyborców w danym momencie. Jeżeli Zarząd Platformy Obywatelskiej widzi, że obecny przewodniczący popełnił kilka błędów, które ludzie widzą i chcą zmiany, to ja zawsze uważam, że trzeba ludzi słuchać.

Natomiast nie mam mandatu, żeby się wtrącać w decyzje Platformy Obywatelskiej. Dopóki Borys Budka był szefem klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmie, no to mogłam się wypowiadać. Wspólną decyzją klubu było, że będą wybory na nowego szefa klubu. W momencie, kiedy to są wewnętrzne sprawy partii ja mogę tylko patrzeć na to, co mówią ludzie i ewentualnie wyrażać swoją opinię, jak mi się coś nie podoba. Nie oceniałabym obecnego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej za całokształt. Jak były momenty, w którym się z nim nie zgadzałam, to też o tym otwarcie mówiłam tak, jak było w sprawie podwyżek, gdzie bardzo mi się nie podobała ta decyzja poparcia tego i dlatego głosowałam przeciw. Tak samo powiedziałam, że idea Koalicji276 była bardzo słuszna, ale przeprowadzona w zły sposób. Nagrałam wtedy filmik, w którym powiedziałam, że absolutnie tak się nie komunikuje teraz ludźmi, gdzie dwóch panów sobie stoi i mówi, jak to zbawi teraz nasz kraj. Więc absolutnie nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć co czuję, kiedy coś mi się nie podoba. Natomiast sama decyzja o tym, kto będzie przewodniczącym PO jest już decyzja członków i członkiń tej partii.

Jeżeli wyborcy Platformy chcieliby tych zmian, to ja zachęcam do szerokiego komunikowania, bo to w sumie od nich zależy.

Pytam, ponieważ bardzo dużo głosów słychać zarówno wśród wyborców, jak i z wewnątrz Platformy, że Rafał Trzaskowski ma większe możliwości mobilizacyjne.

No to są fakty, że Rafał Trzaskowski ma niesamowite możliwości i to mówią wszystkie sondaże zaufania, czy sondaże jakby wybory miałyby się odbyć w najbliższą niedzielę, gdzie Rafał również dobrze wypada. Ja absolutnie nie wątpię w potencjał Rafała Trzaskowskiego, co pokazał, co prawda nie wygrywając, ale jednak robiąc bardzo dobry wynik wyborczy w wyborach prezydenckich i to jeszcze w tak ciężkich czasach. Myślę, że jeszcze wszystko przed nim, bo to jest jeszcze młody polityk. W polityce zauważam, że się inaczej trochę liczy lata niż w zwykłym życiu. (śmiech)

K. Jachira R. Trzaskowski

Nawiązując do tego, co mówiła Pani wcześniej o stosunku do partii rządzącej rodzi się pytanie czy dzisiaj bycie anty-PiS-em jest wystarczające? Czy spór na linii PO/KO – PiS nie zmęczył za bardzo ludzi?

Obawiam się, że jednak jest to narracja narzucana przez partię rządzącą, że jest tylko PiS i anty-PiS.

Wcale nie uważam, żebym była anty-PiS-em, bo kiedy krytykuje jakieś działania władzy, zawsze staram się podawać moją wizję państwa. Nawet w tej rozmowie dzisiaj podałam, chociażby kilka pomysłów na to, jak bym inaczej rozwiązała sprawę z pandemią, a tylko jeden temat poruszyliśmy.

Moja wizja państwa, to państwo otwarte, nie wyróżniające ludzi, nie dyskryminujące osób, które obojętnie w co wierzą, z kim się wiążą, jaki mają kolor skóry, czy jakiego są pochodzenia. W związku z tym myślę, że ta narracja się nie opiera o PiS i anty-PiS, tylko bardziej o totalnie inne wartości, czyli wolność, demokracja. Z tych wartości wynikają konkretne pomysły na państwo.

Przywrócenie praworządności będzie bardzo trudne. Kiedy przyjdzie czas, w którym PiS odejdzie od władzy i przyjdzie nowa ekipa – kimkolwiek by nie była, czy to ludzie od Hołowni, czy z KO czy z Lewicy, czy jakimś cudem wszyscy wspólnie – to odwrócić to, w taki sposób, który przywróci zaufanie społeczne większości ludzi, będzie bardzo trudno. Równie trudno będzie nie popełnić tych błędów, które popełnił PiS, zwłaszcza zawłaszczania. Najprostszym myśleniem partyjnym, jak PiS-owcy myślą, byłoby wyrzucić tych i dać swoich z partii, ale to byłoby najgorsze co można zrobić. Natomiast znaleźć osoby apolityczne, niezależne, które by sprawiły, że się przywróci konkretnym instytucjom szacunek – Trybunałowi Konstytucyjnemu, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, jeżeli też upolitycznią – to będzie niesamowity sprawdzian.

To co robi PiS, to są konkretne sprawy, z którymi nie zgadzam i mam przemyślenia, jak powinna ta Polska wyglądać.

Jestem wolnorynkowa, nigdy nie byłam entuzjastką 500+ i uważam, że takim minimum jest ograniczanie 500+ dla bogatych albo tylko dla pracujących. Najnowsze badania to pokazują. Ja się też nie boję nawet w głosowaniach pokazywać tych decyzji i mojej wizji państwa, czyli nie głosuję za 13-stą, 14-stą emeryturą, bo uważam to za przekupstwo i za niesystemowe, teoretyczne tylko podwyższenia komfortu emerytów. Z drugiej strony rozważyłabym zwolnienie emerytur z podatku, rozważyłabym system emerytalny, który by w dalszej perspektywie gwarantował wyższe świadczenia. Cały czas mi się wydaje, że traktowanie nas jako anty-PiS wynika z tego, że brakuje komunikacji z wyborcami, szczególnie tymi, którzy na przykład informacje czerpią tylko z TVP.

W Koalicji Obywatelskiej jest naprawdę masa mądrych ludzi jak: Sienkiewicz, Rosati, Leszczyna, posłanka Zofia Czernow i mogłabym tak wymieniać. Tam jest tyle osób, które mają taką wiedzę ekonomiczną i gotowe projekty ustaw, zresztą składane przecież, ale z zasady zamrażane przez marszałek Witek.

Właściwie projekty ustaw są na stole, tylko musi się pojawić okazja, że będzie większość do ich przegłosowania. No i przede wszystkim właśnie komunikacja. Tu jest zrobione coś nie tak, skoro to się nie przebija do opinii publicznej.

Poruszyła Pani temat praworządności i chciałbym się do tego odnieść, ale nie w kontekście czy to ważne, czy nie, bo to sprawa oczywista, ale z perspektywy przeciętnego obywatela. Weźmy tego przysłowiowego wyborcę z Końskich. Dla niego słowo praworządność jest sprawą wirtualną, on ma codzienne swoje problemy, swoje sprawy. Pytanie, czy nie postawiliście za bardzo na temat praworządności? Kolejne marsze, strajki, w których ludzie się gubią, a zapominacie przy tym o codziennych sprawach?

Proszę też zauważyć, że od prawie 1,5 roku nie było możliwości, żeby zorganizować jakikolwiek, w pojęciu władzy, legalny marsz. Stoję na stanowisku, to zresztą nie tylko ja, bo sądy też uniewinniają osoby, które brały udział w różnych protestach, że wolność zgromadzeń obowiązuje, bo nie został wprowadzony ani stan klęski żywiołowej, ani stan wyjątkowy. Ale takich legalnych, oficjalnych marszy, jak to bywało jeszcze przed pandemią, od 1,5 roku nie było.

Zgodzę się z tezą z pytania i postaram się to wytłumaczyć na przykładzie. Dosyć duże marsze były, zaraz na samym początku rządów PiS-u w 2015, kiedy opozycja (ja wtedy jako obywatelka) była przeciwko pierwszej próbie przejęcia Trybunału Konstytucyjnego.

Ale faktem jest, że NIE wszyscy się rzucili w obronie Trybunału Konstytucyjnego, bo było to dla większości ludzi abstrakcyjne, no bo co z tego, że ten Trybunał Konstytucyjny zostaje upolityczniony? Człowiek, który właśnie się tym nie zajmuje, nie interesuję się aż tak polityką, on tego po prostu nie rozumiał, co znaczy upolitycznienie TK. Ta niewiedza jest zarzutem do systemu edukacji, że nie wiemy, co robi Trybunał i jak jest dla nas ważny.

I teraz proszę zobaczyć. Potrzeba było aż 5 lat, żeby ludzie masowo wyszli na ulicę i to w szczycie pandemii. Taki gniew wywołało to, że upolityczniony Trybunał Konstytucyjny tylnymi drzwiami zakazuje de facto aborcji.

Tak naprawdę ludzi nie wkurzyło tak bardzo samo upolitycznienie Trybunału Konstytucyjnego, bo tego do końca nie rozumieli, tylko to, jakie to niesie konkretne konsekwencje. Natomiast właśnie wprowadzanie tylnymi drzwiami, a nie za pomocą ustawy, tylko przez upolityczniony TK, zakazu aborcji w Polsce doprowadził ludzi do furii. To było widać w całej Polsce, bo na ulice wychodziły nie tylko duże miasta, które oczywiście wyszły masowo, ale wychodziły małe miasteczka, a nawet wsie.

Wydaje mi się, że aby był prawdziwy zryw, to jednak muszą być konkrety. Wolałabym, żeby tych konkretów nie było, ani powodów do protestowania, ale zgodzę się, że zawsze bardziej konkret wyprowadzi ludzi na ulicę, niż górnolotne słowa.

A z drugiej strony, żebyśmy byli uczciwi, to sama sprawa wolnych sądów też masowo wyprowadziła ludzi na ulice.

Ja zawsze wierzyłam w intuicję społeczeństwa obywatelskiego które czuje, kiedy jest ten moment, kiedy już się tak ulewa, że trzeba protestować, pokazać, że się z czymś bardzo nie zgadza. Nie raz będąc na protestach głównie w Warszawie czułam, że jest wola w narodzie na zmiany i niezgoda na to, co się obecnie dzieje, ale może była za mała.

Klaudia Jachira

"Tego, że ludzie przestali wychodzić sprawie aborcji, nie traktowałabym jako wielkie zwycięstwo PiS-u, bo niestety zapłacimy za to wysoką cenę jako całe społeczeństwo.

Zaczniemy się w coraz szybszym tempie kurczyć. Już to widać w statystykach, a będzie dużo gorzej."

Pozostając jeszcze przy protestach pytanie, czy nie sądzi Pani, że PiS znalazł metodę, czyli przeczekanie poszczególnych protestów? Tak było przy Strajku Kobiet, gdzie w październiku faktycznie można było odczuć, że coś ważnego się dzieje, ale rządzący przeczekali i protesty gasły, gasły, aż zgasły całkowicie?

Pytanie teraz kto przeczekuje? Owszem już marsze się na ulicy nie odbywają, kobiety już tak masowo nie wychodzą, chociaż też trzeba przyznać, że to wyjątkowo długo trwało. To nie było kilka dni, tylko rzeczywiście to trwało myślę, że z 1,5 miesiąca.

Nie uważam, żeby Kobiety czy też po prostu osoby, bo było bardzo dużo mężczyzn na tych protestach, przestały walczyć, tylko trochę się zmieniły formy tej walki przez obecną sytuację.  Samo działanie „Aborcji bez granic”, „Aborcyjny dream team” to są niesamowite historie ile one kobietom pomogły. Przede wszystkim w takich dramatycznych sytuacjach, że nagle kobiecie, która już miała ciążę z martwym płodem odmówiono aborcji, to załatwiały jej na cito aborcje czy w Czechach, czy w innych klinikach za granicą, żeby tylko nie traumatyzować tej kobiety jeszcze bardziej.

Tak więc myślę, że po prostu ta walka przeszła od chodzenia po ulicy do konkretów i ja mam niesamowity szacunek za to, co właśnie robią te dziewczyny. Tutaj jest też duża zasługa Strajku Kobiet, który to wszystko koordynuje.

A jeżeli PiS myśli, że już przeczekało, że wyciszyło i teraz już na zawsze będzie zakaz aborcji to sądzę, że jest w błędzie. Taki zamordyzm bardzo źle się kończy i ja ewidentnie myślę, że to wywoła efekt mrożący. Jak myślą, że dadzą kredyt dla kobiety, która rodzi czwórkę dzieci, to sprawi, że poprawi się dzietność w Polsce, to w ogóle nie wiedzą, o co chodzi. Nie wiedzą, co trzeba zrobić, żeby kobiety chciały w Polsce rodzić dzieci. Kobiety muszą się czuć bezpiecznie, a czują się najbardziej niebezpiecznie na świecie.

Tego, że ludzie przestali wychodzić sprawie aborcji, nie traktowałabym jako wielkie zwycięstwo PiS-u, bo niestety zapłacimy za to wysoką cenę jako całe społeczeństwo. Zaczniemy się w coraz szybszym tempie kurczyć. Dopóki katolicko-prawicowe państwo nie zmusi kobiet do rodzenia na zasadzie Gileadu – przepraszam za tak ostre porównanie, ale samo nasuwa się z „Opowieści Podręcznej” – to kobiety masowo przestaną rodzić dzieci. Już to widać w statystykach, a będzie dużo gorzej.

Na koniec ostatnie, lżejsze pytanie, skąd pomysł i jaki ma mieć przekaz happening podczas każdego przemówienia sejmowego w postaci rozpoczęcia słowami „Przewodniczący Komitetu Kaczyński”?

Wcześnie jeszcze było „Szeregowy pośle Kaczyński” i ja osobiście bardzo lubiłam tamto rozpoczęcie. Nawet pojawiały się dowcipy, że szeregowy poseł Kaczyński wszedł do rządu dlatego, bo już nie mógł znieść jak Jachira każde wystąpienie rozpoczyna od „Szeregowy pośle Kaczyński” , więc biedny schował się w rządzie, żebym już nie mogła tak mówić. (śmiech)

A na poważnie, chciałabym, żebyśmy cały czas pamiętali, kto pociąga za sznurki, kto jest za to całe zło, nieodpowiednie decyzje – odpowiedzialny. Również pokazuję, kto dzierży w Polsce realną władzę, bo u nas się troszeczkę zrobiło jak w ustrojach autorytarnych, że niby mamy Prezydenta, niby mamy Premiera, niby mamy panią Marszałek, a tak naprawdę wszystkim zarządza jeden do jakiegoś czasu właśnie szeregowy poseł, teraz Szef Komitetu do spraw bezpieczeństwa zasiadający w rządzie.

Bardzo ważne jest, żebyśmy wiedzieli, jak będzie możliwość, kogo za to wszystko rozliczyć.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

– rozmawiał Kasjan Karpiński

patronite

___

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.