W oparach absurdu

W oparach absurdu #18

W oparach absurdu to baaaardzo subiektywny przegląd tygodnia – nie bierz tego tak całkiem do siebie, ani też na serio...

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Obrządek i porządek

Arcybiskup Stanisław Gądecki (metropolita poznański) wyżalił się ostatnio na bezduszność polskiego państwa w czasie pandemii względem kościoła w Polsce. Zarzucił mu on odcięcie wiernych od kościoła na skutek wprowadzanych obostrzeń. Co gorsza – te same covidowe i sanitarne obostrzenia doprowadziły do tego, w surowej ocenie hierarchy, że kościół został na ich mocy „potraktowany gorzej niż przedsiębiorstwa handlowe”. W mocnych słowach duchowny podsumował, iż coś takiego nie miało miejsca w dwutysięcznej historii kościoła, w trakcie której też przecież dochodziło do dużych światowych pandemii. I to przecież nie takich jak ta obecna, tylko nawet o wiele poważniejszych w skutkach.

W pełni popieram apel Gądeckiego a nawet uważam, iż jest on za słaby, a jego diagnoza zbyt mało surowa. Biorąc pod uwagę, iż przedsiębiorstwa handlowe mogły liczyć (jakie były takie były, ale były) na rządowe tarcze antykryzysowe, którymi to polski kościół nie został objęty, można mieć do biskupa żal, iż tego tematu nie poruszył, lecz także można z drugiej strony podziwiać jego skromność i pokorę, które zapewne nakazały mu z upomnienia się o tarczę wycofać. Z innej jeszcze strony można też pójść tropem logiki Gądeckiego i łatwo stwierdzić (oraz sprawdzić), że w przypadku pandemii wcześniejszych (na przykład hiszpanki), kościół też na żadne tarcze antykryzysowe liczyć nie mógł. Skupmy się jednak na tym, że polski kościół, złoty, lecz jednak w dalszym ciągu skromny, swoje problemy ma i bezduszny rząd nie powinien polskiego kościoła w takiej sytuacji męczyć niepotrzebnymi pandemicznymi obostrzeniami.

Podoba Ci się ten tekst? Oceń nas!

5/5

Zdarza się też czasem, iż obóz rządzący jakieś tam tarcze antykryzysowe dla kościoła ma i wcale nie jest aż tak bezduszny jak sugeruje arcybiskup. W dalszym ciągu jest spory problem z pedofilią w kościele oraz z jej wykrywalnością. Jest to swoisty kryzys wizerunkowy i w ramach tego kryzysu rząd (a zwłaszcza “rządowa” prokuratura) chętnie wychodzą z propozycją antykryzysowej tarczy, w ramach której postępowania prokuratorskie są umarzane, przedawniają się lub są niechętnie podejmowane przez śledczych, a jeszcze mniej chętnie przez samych kościelnych, których śledczy upominają z mniejszym zapałem niż na przykład śledczy dziennikarze. Mamy w Polsce także wszechobecny kryzys wiary, który rząd skutecznie powstrzymuje przed ekspansją silnym wiązaniem państwa z kościołem, hojnością wobec projektów ojca Rydzyka, licznym uczestnictwem w nabożeństwach w Toruniu czy Częstochowie, oraz wspólnym frontem walki z ideologiami: gender, LGBT, ideologią singli czy ideologią Netflix. Nie jest więc chyba tak źle jak pisze arcybiskup.

Po chwilowym namyśle stwierdzam, że jednak jest tak źle jak pisze arcybiskup. Niby więc wszystko OK, ale tak naprawdę nie OK. Skoro bowiem nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi, czyli chodzi o pieniądze. Pandemiczne obostrzenia odcięły wiernych od kościoła, a sam kościół od wiernych oraz od ich portfeli. Kościół potraktowano gorzej niż „przedsiębiorstwa handlowe”, a to wyraźny znak. Znak, iż czas zacząć robić z tym porządek oraz naprawiać błędy z przeszłości, nawet jeśli tego typu błędy zdarzały się podczas, bagatela, dwóch tysięcy lat istnienia kościoła. Naprawę tych wszystkich błędów, aby podobna sytuacja przy kolejnym lockdownie się nie powtórzyła, można by zacząć od ozusowania i opodatkowania kościoła. Przy kolejnym lockdownie byłaby już wtedy szansa załapania się na jakieś tarcze, razem z innymi podmiotami gospodarczymi oraz „przedsiębiorstwami handlowymi”.

patronite

Jeśli podobają Ci się treści prezentowane na Subiektywno-Obiektywny, zapraszamy do wsparcia naszego działania na Patronite! 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.